WYWIADY

O odchudzaniu, kochaniu siebie i modzie rozmawiamy z… Dominiką Gwit!

By  | 

Dominiki Gwit nie trzeba przedstawiać żadnej z nas. Jest jedną z tych dziewczyn, które lubi się od pierwszego spotkania. Uśmiechnięta i energiczna, żywo gestykuluje i dużo się śmieje. Jest aktorką i felietonistką a od roku również pisarką. Jej książka „Moja droga do nowego życia” to zapis walki z sama sobą o akceptację i miłość do siebie niezależnie od wszystkiego.

Z Dominiką spotykamy się przy okazji sesji dla sklepu internetowego Curvy Selected. Rozmawiamy o odchudzaniu i uczeniu się miłości do swojego ciała, ale też  o modzie i ciuchach, pasjach i marzeniach. Zaczynamy!

Niedawno napisałaś książkę, grasz w teatrze, występujesz w telewizji, jesteś dziennikarką i felietonistką.  Sporo zajęć  jak na jedną osobę. Jak wygląda Twój zwyczajny dzień?

Odkąd jestem „freelancerką” każdy mój dzień wygląda inaczej. Czasem jestem zabiegana, a czasem mam więcej luzu. Są dni, kiedy wstaję o 5 rano, a są też takie, kiedy mogę spać do 11. Niekiedy jestem na planie już od bladego świtu a czasem próba w teatrze zaczyna się dopiero późniejszym popołudniem. Czasem rano mam zdjęcia, a wieczorem spektakl. Ale są także takie dni, kiedy cały dzień siedzę przed komputerem – piszę teksty  i wysyłam dziesiątki maili. Dzisiejszy dzień do nich należy. Kocham swoją pracę i nie zamieniłabym jej na żadną inną!

fot. Laura Breszka

fot. Laura Breszka

Aktorstwo to trudny zawód, który wymaga ciągłego wystawiania się pod ocenę innych. Czy usłyszałaś kiedyś, że nie nadajesz się do zawodu, bo nie pasujesz do stereotypowego obrazka „idealnej” aktorki?

Oczywiście, że tak! Jednak wiem też, że każdy kto uczy się tego zawodu i chce go wykonywać, choć raz w życiu usłyszał, że coś jest nie tak, że coś musi poprawić. Aktorstwo to ciągła praca nad sobą i nie mówię tylko o fizyczności, która – wbrew przekonaniom – nie jest kluczowa w tym zawodzie.

 

W swoich felietonach i książce dużo piszesz o walce z ciałem, ale też sporo miejsca poświęcasz tej znacznie trudniejszej – walce o samoakceptację i szczęście. Jak myślisz, dlaczego dzisiaj tak trudno jest kobietom pokochać siebie?

Myślę, że samoakceptacja i miłość do samego siebie jest  najtrudniejsza do osiągnięcia.

 

 

Kobietom od zawsze mówiono, jak powinny wyglądać i do dziś się to nie zmieniło.  Gdziekolwiek nie spojrzymy, widzimy idealnie szczupłe sylwetki, idealnie ułożone włosy i idealne stylizacje. Ja jednak wiem z doświadczenia, że ideałów nie ma.

 

Okładki kolorowych pism są poddawane obróbce, a panie na „ściankach” przed wyjściem z domu ubierają się i malują przez kilka godzin. Wiem coś o tym;) Nikt nie ma prawa mówić nam, jak mamy żyć. Nikt nie jest idealny. A zwykle najgłośniej krzyczą Ci, którzy sami mają najwięcej kompleksów. Wiem to bardzo dobrze i mówię to teraz z pełną odpowiedzialnością. Bycie sobą jest w cenie, dlatego niezależnie od wszystkiego warto być sobą. Nie dla innych. Dla nas samych. Każdy z nas sam musi do tego dojrzeć.

 

Powiedziałaś kiedyś: „otyłość pokonała mnie, kiedy byłam najchudsza”. Odważnie opowiadałaś o tym, jak wpadłaś w manię odchudzania i jak obsesyjnie bałaś się przytyć. Jednocześnie podkreślałaś, że nigdy nie czułaś się mniej kobieco niż wtedy, kiedy byłaś bardzo szczupła. Jak dzisiaj z perspektywy czasu postrzegasz drogę, którą przeszłaś?

Nie dalej jak wczoraj trafiłam w telefonie na swoje zdjęcia z czasów, kiedy byłam najchudsza. Przeraziłam się. Nie tym, jak wyglądałam (a wyglądałam naprawdę źle), tylko tym, co wtedy czułam. Pamiętam jaka byłam z siebie dumna.

Cieszyły mnie tylko zmniejszające się na wadze cyferki… Nic innego się dla mnie nie liczyło. Gdybym miała cały czas tak żyć, zwariowałabym…  Wszystko w tym odchudzaniu było nie tak, jak trzeba. Mówię przede wszystkim o psychice.

Jednak z perspektywy czasu wiem, że była to najcenniejsza dla mnie lekcja. Lekcja, dzięki której pokochałam siebie w stu procentach. Dziś wiem, że tak właśnie miało być.

fot. Laura Breszka

fot. Laura Breszka

Dzisiaj coraz głośniej mówi się o tym, że można być zdrową i wysportowaną niezależnie od noszonego rozmiaru. Modelki i aktorki o krągłych sylwetkach stają się idolkami kobiet na całym świecie. Jest też coraz więcej kobiet, które pokazują, że rozmiar nie jest żadną przeszkodą w prowadzeniu aktywnego stylu życia. Czy myślisz, że to początek czegoś nowego? Może nadchodzi era samoakceptacji?

Uważam, że jest to przede wszystkim wielki krok do… powrotu do naturalnej równowagi. Popkultura i media doprowadziły do całkowitego zaniku normalności.

Oczekuje się od nas, że będziemy robiły błyskotliwe kariery a jednocześnie będziemy idealnymi mamami. Mamy być zawsze uśmiechnięte, zadbane i szczupłe. Kobiety nie są w stanie sprostać  tym wszystkim wymaganiom. Sztuczność bije z okładek, internetu i reklam. Potrzebujemy naturalności.

Nic dziwnego więc, że idolkami stają się kobiety o krągłych sylwetkach. Pokazują, że można kochać siebie niezależnie od wagi i pozwalają odetchnąć. Przywracają równowagę. Przecież od zawsze na świecie istnieli zarówno ludzie szczupli jak i grubi. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że otyłość jest chorobą, jednak nie można dać się zwariować. Mamy być przede wszystkim zdrowi. Psychicznie i fizycznie.

 

Co powiedziałabyś wszystkim dziewczynom,  którym kompleksy i brak wiary we własne siły przeszkadzają w cieszeniu się życiem?

Największą słabość zamieńcie w największą siłę. Róbcie w życiu to, co jest dla Was dobre. Nie oglądajcie się za siebie. Wsłuchajcie się w siebie, a nie w innych. Walczcie o siebie – każdego dnia.

 

Porozmawiajmy chwilę o modzie. Jako aktorka częściej niż zwyczajne dziewczyny masz okazję założyć coś ekstra. Czy masz jakiś sprawdzony patent na stylizację z efektem „wow”? Co lubisz nosić na szczególne okazje, a jak ubierasz się na co dzień?

Ubieram się raczej na luzie, jednak lubię też elegancję. Na szczególne okazje uwielbiam eleganckie, niebanalne sukienki. Świetnie się w nich czuję. Na co dzień noszę tuniki lub jeansy i bluzy. Moja szafa odzwierciedla moją osobowość: dystans, luz, a czasem kobiecość i elegancja.

 

Podczas dzisiejszej sesji miałaś na sobie ubrania ze sklepu CurvySelected. Jak czułaś się w tych stylizacjach i czy wybrałaś stamtąd coś dla siebie?

Curvy Selected podoba mi się przede wszystkim dlatego, że powstało z myślą o dziewczynach, które noszą rozmiar 44+. My –krągłe laski – mamy w Polsce naprawdę niewiele sklepów z modą plus. Poza tym w ich ofercie są rzeczy, które sama mam w szafie. Jeansy, bomberki, luźne tuniki. Z oferty sklepu wybrałam dla siebie jegginsy, kurtkę – bomberkę i dwie świetne tuniki. Lubię ten sklep :)

 

Dziękujemy za rozmowę!

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *