moda

PLUS minus – w czym czuję się sobą?

By  | 
 Cześć dziewczyny!

Pamiętacie auto-ankietę z mojego ostatniego artykułu? W tym tygodniu chciałabym się z wami podzielić moimi przemyśleniami na temat pierwszego pytania – w czym czuję się sobą?

Wierzę, że w szafie idealnej chodzi o efekt drugiej skóry. Powinna się ona składać z rzeczy, które sprawiają, że czujemy się sobą i tylko sobą. Fundamentem, na którym budujemy szafę idealną jest szczerość. Nikogo nie udajemy. Nie wiadomo, gdzie kończy się ubranie, a zaczyna „ja”… tej granicy po prostu nie ma.

A jak to wygląda w praktyce?

Przede wszystkim trzeba się skonfrontować z nieco smutną prawdą: fakt, że coś nam się podoba nie oznacza, że jest to stworzone dla nas. Pogódźmy się z tym, że choć niektóre rzeczy podobają nam się na zdjęciach czy na przyjaciółce, to nie musimy ich mieć. Dzięki temu unikniemy sytuacji, w której większość naszych ubrań będzie zalegała na dnie szafy, podczas gdy w kółko będziemy nosić te same ulubione zestawy.

 

img_8832

img_8830

 

Gdy coś wydaje nam się nam odpowiadać pod względem estetycznym, drążmy temat. Zastanówmy się, czy mogłybyśmy to nosić codziennie. Większość z nas ma wytypowane mundurki, nawet o tym nie wiedząc. To właśnie te nasze ulubione zestawy, w których czujemy się najpewniej. Zamknijcie oczy. Które z waszych ubrań przychodzą wam na myśl? Jakie części garderoby, kolory, kroje, materiały?

Wyobraźcie sobie teraz taką sytuację. Wasze szafy wypełnione są po brzegi. Oczywiście wszystko wam się podoba. Ale jedynie 1/4 tych rzeczy sprawia, że czujecie się równocześnie pewnie, pięknie i komfortowo. Macie lepsze i gorsze dni. Lepsze – gdy macie na sobie swoje idealne ubrania. Gorsze – gdy idealne ubrania trzeba wyprać albo dać im po prostu odpocząć od ciągłego noszenia. I w jeden z tych gorszych dni, ubrane w wasze plany B czy C, idąc do piekarni po bułkę wpadacie nagle na 1) kogoś, kto wam się podoba, 2) szefa, 3) klienta, 4) znajomych z podstawówki lub, o zgrozo, na 5) wroga.

Żarty żartami, ale kompletując szafę idealną warto zastosować test „w czym mogłabym zostać przyłapana gdziekolwiek i przez kogokolwiek?” Po pierwsze, ułatwia on zidentyfikowanie rzeczy, w których czujemy się sobą. Po drugie, uświadamia nam, że ubrania te powinny zajmować najwięcej, jeśli nie całość miejsca w naszych szafach.

Każdy dzień powinien być dobry, dziewczyny!

img_8831


 

Jak to nowe podejście odmieniło moją szafę?

Części garderoby

Przed:

Miałam po trochu wszystkiego, od spodni w kant po chińskie sukienki ze stójką.

Po:

Ograniczyłam się do koszul, topów, jeansów, spodni, swetrów. Mam jedną sukienkę na specjalne okazje i dwie pary szortów, które wkładam jedynie na plażę. Nie posiadam ani jednej spódnicy.

Kolorystyka

Przed:

Głównie czerń, dużo granatu, szarości i brązu. Sporo ubrań w intensywnych kolorach: czerwony, żółty, kobalt, zielony. Sporo topów w kolorowe paski. Kilka białych koszul. Kilka rzeczy w printy.

Po:

Większość moich ubrań jest czarna. Wszystkie koszule są w odcieniach bieli, a jeansy ciemnogranatowe. Zdarzają się pojedyncze szare i beżowe ubrania. Dwa topy w paski, w tym jeden w czerwone.

Kroje

Przed:

Spodnie/jeansy zwężane na dole, zarówno obcisłe, jak i o luźnym kroju, z niskim, średnim i wysokim stanem. Góry proste, ale też trapezowe, przeważnie krótkie. Za krótkie swetry. Sporo rzeczy z krótkim lub za długim rękawem. Kilka męskich koszul.

Po:

Spodnie/jeansy obcisłe, do kostki, zwężane na dole, w większości o średnim stanie. Góry proste, luźne, sięgajace przynajmniej do poziomu bioder. Koszule o krojach raczej męskich, prostokątnych, niezwężane w talii. Swetry sięgające poniżej bioder. Rękawy przeważnie długie, podciągane lub wywijane. Szczególną uwagę przywiązuję do niepozornych detali – może mnie na przykład urzec szew na środku pleców.

Materiały:

Przed:

Głównie bawełna, wełna, wiskoza, ale też poliester czy akryl.

Po:

Bawełna, wełna, wiskoza, lyocell, modal, cupro, jedwab, kaszmir. Niewielkie domieszki poliestru. Zero akrylu.

Z wielu rzeczy zrezygnowałam. I wcale za nimi nie tęsknie. Niczego nie żałuję. Oto ja w żółtym topie, który z lekkim sercem wyeliminowałam z mojej szafy. To widać, że czuję sie w nim fatalnie, prawda?

img_8828

 

Mam nadzieję, że dzisiejsze wskazówki wam się przydadzą przy następnych zakupach czy reorganizowaniu szafy. Do zobaczenia za dwa tygodnie! Zgadnijcie: o czym będzie kolejny artykuł?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *