moda

Prawdziwe kobiety w reklamie bielizny i zero retuszu? Tak to możliwe.

By  | 

Kilka dni temu zapytałyśmy Was, czy kupiłybyście bieliznę reklamowaną przez „zwykłą” kobietę. Pod postem pojawiło się prawie 40 komentarzy (!) i wszystkie mówiły jedno: chcemy normalnych, „zwyczajnych” kobiet w reklamach bielizny. Dlaczego zatem nadal tak trudno jest znaleźć firmy, które nie boją się pokazywać wystających brzuchów, dużych pup i rozstępów?

Z tymi reklamami bielizny sprawa jest w ogóle dość skomplikowana.

Po pierwsze, zwykle tworzone są one z myślą o… mężczyznach. Wystarczy tylko spojrzeć na te wszystkie plakaty z seksownie wyginającymi się dziewczynami w stringach i stanikach typu puch up, prowokacyjnie spoglądającymi w obiektyw aparatu. Czy takie zdjęcia mają przyciągać uwagę innych kobiet? No właśnie.

Po drugie, zazwyczaj nie działają one pozytywnie na „przeciętne” kobiety. I trudno się dziwić – patrząc na niezwykle szczupłe, idealnie opalone i wydepilowane dziewczyny zaczynamy się zastanawiać, czy nasze „niedoskonałe” ciała z wystającymi brzuchami, dużymi pupami, pełnymi udami, cellulitem, rozstępami i bliznami po cesarkach są w ogóle warte pięknej i zmysłowej bielizny. No bo jak te wystające brzuchy i duże pupy ubrać w delikatne i zmysłowe koronki? Co z boczkami i nieestetycznymi wałkami? Wrzynającymi się w ciało paseczkami stringów? Co z tymi, którzy spojrzą na nasze niedoskonałe ciała i powiedzą (nie daj Boże) głośno: „jak ona śmie nosić TAKĄ bieliznę?!”

Firmy pokazują swoje kolekcje na modelkach, które mają reprezentować ideał, do którego (ponoć) dąży każda z nas: bardzo szczupła sylwetka, płaski brzuch, długie nogi, pełne usta, mały nos i duże oczy. Gładkie, opalone ciało bez najmniejszej nierówności, blizny czy włoska. Producenci wierzą święcie w to, że będziesz chciała ten ideał osiągnąć za wszelką cenę. A najszybciej zrobisz to… kupując reklamowany produkt. Zapomnieli jednak, że

my, „przeciętne” kobiety z cellulitem, rozstępami, wystającymi brzuchami, pełnymi udami i dużymi pupami mamy dość wmawiania nam, jak powinny wyglądać nasze ciała. Jesteśmy coraz bardziej wkurzone tym, że firmy odzieżowe wciskają nam kit. I coraz częściej świadomie głosujemy swoim portfelem na te marki, które pokazują różnorodność kobiecych ciał bez ich oceniania.

Ostatnie problemy marki Victoria’s Secret i spektakularne efekty sprzedaży marki Aerie (słynącej z nieretuszowanych kampanii reklamowych) zdają się potwierdzać ten trend. Ktoś musi to w końcu powiedzieć głośno: idealne i nierzeczywiste ciało NIE SPRZEDAJE.

Dlaczego? Wytłumaczę to na własnym przykładzie. Noszę rozmiar 44, mam wystający brzuch, pełne uda i duże piersi. Kiedy widzę reklamę bielizny, w której występuje przeraźliwie szczupła, idealnie opalona dziewczyna… przechodzę obok niej zupełnie obojętnie. Nie utożsamiam się z modelką z plakatu bo zdaję sobie sprawę, że nie tylko już raczej nie urosnę ale też nie zdołam (bez uszczerbku na zdrowiu fizycznym i – prawdopodobnie – psychicznym) osiągnąć tak niskiej wagi, żeby móc objąć dłońmi swoją własną talię. I nie, nie czuję się przez to gorszą kobietą. Po prostu wiem, że to jest „ideał” do którego nie chcę i nie będę dążyć. Dlaczego zatem mam kupić bieliznę, w której już na starcie mam się czuć gorsza od modelki, która ją prezentuje?

Reklama bielizny przyjazna kobietom? To możliwe.

Mimo, że nieretuszowane kampanie sprawiają, że o markach które się na nie decydują jest coraz głośniej, nadal niewiele firm ma odwagę iść pod prąd. Do odważnych należy zdecydowanie niedostępna niestety w Polsce marka Lonely. Od 2009 roku konsekwentnie zdobywa ona serca kobiet na całym świecie nieretuszowanymi zdjęciami przedstawiającymi zwykłe kobiety w różnych rozmiarach i o różnych sylwetkach.

Do najnowszej kampanii właścicielki marki zaprosiły najbliższe przyjaciółki i… mamę fotografa. Na zdjęciach widzimy zarówno dziewczyny krągłe jak i bardzo szczupłe. Pozują we własnych domach, często podczas wykonywania codziennych czynności. Niczego nie udają, nie chcą być seksowne na siłę. Jak mówi jedna z modelek:

To zabawne, że ludzie tak się tymi zdjęciami zachwycają i że tak nas chwalą, za pokazywanie „prawdziwych” kobiet. A prawda jest taka, że to nie powinno nikogo dziwić – pokazywanie różnych kobiecych ciał powinno być NORMALNE.

To reklamy, w których główną rolę grają kobiety (a nie nasze wyobrażenie o tym, jak kobiety powinny wyglądać). Zobaczcie same zdjęcia do jesiennej kolekcji:

fot. June Canedo / Lonely

fot. June Canedo / Lonely

lonely_jesien16_1

fot. June Canedo / Lonely

lonely_jesien16_2

fot. June Canedo / Lonely

lonely_jesien16_3

fot. June Canedo / Lonely

 

To nie jest pierwsza taka kampania marki Lonely. Kolekcja wiosenna była promowana takimi zdjęciami:

fot. Mayan Toledano / Lonely

fot. Mayan Toledano / Lonely

lonely_wiosna16_1

fot. Mayan Toledano / Lonely

lonely_wiosna16_2

fot. Mayan Toledano / Lonely

lonely_wiosna16_3

fot. Mayan Toledano / Lonely

Jak naprawdę wyglądają kobiety?

Oprócz niezwykłych kampanii reklamowych marka Lonely znana jest też z projektu „Lonely Girls” (w wolnym tłumaczeniu „Nasze dziewczyny”).  To cykl zdjęć pokazujących prawdziwe, „przeciętne” kobiety w bieliźnie marki pozujące w swoich własnych mieszkaniach. Zdjęcia pokazują kobiety takimi, jakimi są – bez retuszu i wciągania brzuchów. Nie przyjmują prowokacyjnych póz, nie prężą się do kamery. Zostały uchwycone jakby przypadkowo, bez pozowania. W tym roku do drużyny dziewczyn Lonely dołączyły Lena Dunham i Jemima Kirk (znane z serialu „Girls”).

fot. Lonely girls project

fot. Lonely girls project

fot. Lonely girls project

fot. Lonely girls project

Lena Dunham od lat głośno mówi o tym, że nie życzy sobie żadnych ingerencji we własne zdjęcia. Pozuje siedząc na brzegu wanny w swoim nowojorskim mieszkaniu ubrana w piękny koronkowy komplet bielizny Lonely. Doskonale widać jej ciało – fałdki na brzuchu, tatuaże, pełne uda. Ale widać też niesamowitą siłę i pewność siebie.

fot. Lonely girls

fot. Lonely girls

Każda kampania marki Lonely roznosi się po sieci lotem błyskawicy zdobywając serca internautek na całym świecie. Dziewczyny udostępniają zdjęcia na Facebooku i Instagramie, a o samej marce piszą portale i magazyny na całym wiecie. Trudno wymarzyć sobie lepszą reklamę. Czy tą drogą pójdą inni producenci? To zależy od nas – tych niedoskonałych, „przeciętnych” kobiet. Zarówno tych z wystającymi brzuchami, pełnymi udami, cellulitem i rozstępami jak i tych z wystającymi żebrami, wąskimi biodrami i małymi piersiami. To my, każdego dnia głosujemy swoim portfelem na te marki, które kochają nasze ciała takimi, jakie są. Bez fotoszopa.

Znacie polskie marki przyjazne kobietom? Podzielcie się z nami! Chętnie o nich napiszę w kolejnym artykule :)

Buziaki!

Kasia

Źródła:  Refinery29 oraz Quartz.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *